Marfoto.pl – Sprawdzone firmy i lokalne usługi w jednym miejscu

GA4: Jak sprawdzić, czy agencja nie odstawiła fuszerki?

24 maja 2026 · Internet · 10 min czytania
GA4: Jak sprawdzić, czy agencja nie odstawiła fuszerki?

Zlecasz agencji wdrożenie analityki, płacisz fakturę i zakładasz, że wykresy w panelu mówią prawdę, ale po miesiącu orientujesz się, że liczba zamówień w sklepie nijak ma się do raportów w Google Analytics 4. Największy problem? Większość agencji „wdraża” GA4, przeklejając kod śledzący i licząc na to, że automatyczne zdarzenia załatwią sprawę, co w 90% przypadków kończy się śmieciowymi danymi, na podstawie których podejmiesz fatalne decyzje biznesowe. Ten tekst pokaże Ci, jak samodzielnie, bez znajomości kodu, wyłapać błędy, za które zapłaciłeś, a które mogą kosztować Twój biznes znacznie więcej.

Czy dane w ogóle spływają i czy nie są zdublowane?

Zacznij od najprostszej rzeczy, którą agencje nagminnie psują: podwójne zliczanie sesji i użytkowników. Jeśli Twój współczynnik odrzuceń (Bounce Rate) wynosi nagle 1-5%, to nie znaczy, że masz genialną stronę, na której każdy coś robi. To sygnał ostrzegawczy, że kod śledzący odpala się dwa razy przy jednym przeładowaniu strony. Jak to sprawdzić? Nie musisz zaglądać w kod źródłowy strony przez „Zbadaj element”, jeśli Cię to przeraża.

Zainstaluj rozszerzenie do przeglądarki Tag Assistant Companion od Google. Wejdź na swoją stronę, uruchom tryb debugowania i zobacz, ile razy wysyłane jest zdarzenie page_view. Jeśli po wejściu na stronę główną widzisz dwa identyczne zdarzenia wyświetlenia strony w tym samym momencie, Twoja agencja prawdopodobnie zostawiła stary kod Global Site Tag (gtag.js) i jednocześnie dodała Google Tag Managera (GTM) z nowym tagiem. Efekt? Wszystkie Twoje statystyki ruchu są zawyżone o 100%, a Ty myślisz, że masz dwa razy więcej klientów niż w rzeczywistości.

Kolejna kwestia to opóźnienia w przesyłaniu danych. GA4 to nie Universal Analytics; tutaj dane mogą pojawiać się z 24-48 godzinnym opóźnieniem w standardowych raportach. Ale raport „Czas rzeczywisty” powinien pulsować życiem od razu. Jeśli siedzisz na stronie, klikasz w przyciski, a w panelu Real-time cisza – masz problem z konfiguracją strumienia danych lub blokadą skryptów przez Content Security Policy (CSP) Twojego serwera, o czym agencje często zapominają poinformować programistów.

Konfiguracja zdarzeń – czy mierzysz to, co faktycznie zarabia?

Agencje uwielbiają zostawiać GA4 na tzw. „pomiarze zaawansowanym”. To te wszystkie automatyczne zdarzenia typu przewinięcia strony, kliknięcia wychodzące czy wyszukiwania w witrynie. Problem polega na tym, że automaty nie wiedzą, co jest Twoim celem biznesowym. Jeśli prowadzisz firmę usługową, Twoim celem jest wysłany formularz kontaktowy lub kliknięcie w numer telefonu, a nie fakt, że ktoś przewinął stronę do 90% jej wysokości.

Sprawdź w sekcji „Administracja -> Zdarzenia”, co tam się znajduje. Jeśli widzisz tylko standardowe nazwy i ani jednego zdarzenia typu generate_lead, contact_form_submit czy click_to_call, to agencja poszła na łatwiznę. Co gorsza, często zdarza się błędne mapowanie zdarzeń. Przykładowo: zdarzenie wysłania formularza odpala się już w momencie kliknięcia przycisku „Wyślij”, a nie wtedy, gdy formularz faktycznie przejdzie walidację i zostanie wysłany do bazy. W efekcie w GA4 widzisz 100 leadów, a w CRM-ie masz 20, bo reszta to błędy wypełnienia pola e-mail.

Na co zwrócić uwagę przy zdarzeniach?

E-commerce tracking – gdzie znikają Twoje pieniądze?

To jest „królowa błędów”. Prawidłowe wdrożenie e-commerce w GA4 to wyzwanie nawet dla doświadczonych wdrożeniowców. Agencje często ograniczają się do wpięcia wtyczki w WordPressie/PrestaShop i twierdzą, że „działa”. Tymczasem diabeł tkwi w DataLayer (warstwie danych). Jeśli Twoja agencja nie dostarczyła specyfikacji dla programisty, jak ma wyglądać warstwa danych przy zakupie, to prawdopodobnie dane o przychodach są wysyłane „na oko”.

Zrób testowy zakup. Serio. Przejdź całą ścieżkę od dodania do koszyka po stronę podziękowania. Użyj narzędzia do podglądu GTM. Czy na stronie „Thank You Page” wysyłane jest zdarzenie purchase? Czy zawiera ono parametry takie jak transaction_id, value, currency oraz tablicę items z listą produktów? Jeśli brakuje ID transakcji, będziesz miał duplikaty zakupów przy każdym odświeżeniu strony przez klienta. Jeśli brakuje waluty, GA4 może przeliczać złotówki na dolary po dziwnym kursie lub w ogóle odrzucać dane.

Zwróć uwagę na netto vs brutto. Sprawdź, czy kwota, która wpada do GA4, to wartość koszyka netto, brutto, czy może brutto z kosztami wysyłki. Agencje rzadko o to pytają, a to kluczowe dla obliczania ROAS (zwrotu z wydatków na reklamę). Jeśli Twoje marże są niskie, a GA4 raportuje przychód z wliczonym kosztem dostawy i podatkiem VAT, Twoje kampanie w Google Ads mogą wydawać się rentowne, podczas gdy w rzeczywistości przynoszą stratę.

Wykluczenia witryn odsyłających – dlaczego bank zabiera Ci sprzedaż?

To jeden z tych niuansów, o których konkurencja rzadko wspomina, a który psuje cały raport atrybucji. Wyobraź sobie, że klient przychodzi z reklamy na Facebooku, dodaje produkt do koszyka, przechodzi do płatności przez PayU lub Blika, zostaje przekierowany na stronę banku, a po zapłaceniu wraca na Twoją stronę. Jeśli agencja nie skonfigurowała listy wykluczeń witryn odsyłających (Unwanted Referrals), GA4 uzna, że źródłem sprzedaży nie jest Facebook, ale... strona Twojego banku lub operatora płatności.

Jak to sprawdzić? Wejdź w raport „Pozyskiwanie ruchu” i poszukaj na liście takich domen jak payu.pl, przelewy24.pl, tpay.com czy adresów logowania do banków (np. pkobp.pl). Jeśli widzisz tam konwersje przypisane do tych źródeł, wdrożenie jest skopane. Agencja musi dodać te domeny w ustawieniach strumienia danych, aby sesja klienta nie była przerywana i nadpisywana przez bramkę płatniczą. Bez tego nie dowiesz się, która kampania reklamowa faktycznie zarabia.

Warto tutaj wspomnieć o profesjonalnym podejściu do analityki, jakie reprezentuje np. Webiso Kraków, gdzie audyt poprawności źródeł ruchu jest standardem, a nie dodatkową prośbą klienta. Tego typu dbałość o detale odróżnia „wklejenie kodu” od „wdrożenia analityki biznesowej”.

Zgoda użytkownika i Consent Mode – czy mierzysz legalnie?

W dzisiejszych realiach prawnych samo „zbieranie danych” to za mało. Musisz robić to zgodnie z RODO i dyrektywą ePrivacy. Jeśli na Twojej stronie pojawia się baner cookies, to GA4 nie ma prawa wysłać ani jednego bajta danych, dopóki użytkownik nie kliknie „Zgadzam się”. Agencje często robią to źle na dwa sposoby:

Poproś agencję o raport z wdrożenia Consent Mode v2. Od marca 2024 roku jest to absolutnie wymagane, jeśli chcesz korzystać z remarketingu i modelowania konwersji w Google Ads. Sprawdź w konsoli przeglądarki (zakładka Network), czy przy braku zgody parametry wysyłane do Google (tzw. gcs) mają wartość G100, a po wyrażeniu zgody zmieniają się na G111. Jeśli agencja nie wie, o czym mówisz, to znaczy, że ich wiedza zatrzymała się na roku 2020.

Okres przechowywania danych i filtrowanie ruchu wewnętrznego

Domyślnie GA4 jest ustawione na przechowywanie danych o użytkownikach i zdarzeniach przez zaledwie 2 miesiące. To absurdalnie krótko. Jeśli agencja tego nie zmieniła w ustawieniach administracyjnych na 14 miesięcy, to po kwartale nie będziesz mógł porównać zachowań użytkowników rok do roku w raportach eksploracji. To zmiana jednego przełącznika, a 50% wdrożeń, które audytuję, ma to ustawione błędnie.

A co z ruchem Twoich pracowników? Jeśli masz biuro, w którym 20 osób codziennie wchodzi na stronę firmową, a agencja nie odfiltrowała Waszych adresów IP, to Wasze testy, poprawki treści i sprawdzanie cennika „brudzą” statystyki. W mniejszych sklepach ruch wewnętrzny potrafi stanowić 30-40% sesji. Sprawdź w ustawieniach strumienia danych, czy zdefiniowano ruch wewnętrzny i czy utworzono odpowiedni filtr danych. Pamiętaj jednak, że w GA4 filtry najpierw działają w trybie „Testowanie” – agencja musi je aktywować, by faktycznie przestały zliczać Wasze wejścia.

Cross-domain tracking – pułapka przy wielu domenach

Jeśli Twój proces sprzedaży odbywa się na różnych domenach (np. sklep na mojsklep.pl, a blog lub landing page na promocja-mojsklep.pl), musisz mieć skonfigurowane śledzenie między-domenowe. Bez tego jeden użytkownik przechodzący między Twoimi stronami zostanie policzony jako dwie osobne osoby i dwie osobne sesje. To rujnuje jakiekolwiek próby zrozumienia ścieżki klienta.

Sprawdź, czy po przejściu z jednej Twojej domeny na drugą, w adresie URL pojawia się parametr _gl= z długim ciągiem znaków. Jeśli go nie ma, a agencja twierdzi, że „wszystko jest w jednym GA4”, to znaczy, że masz dziurawe dane. Prawidłowa konfiguracja wymaga dodania obu domen w sekcji „Konfiguruj swoje domeny” w ustawieniach strumienia danych GA4. To techniczny detal, który agencje często pomijają, bo „przecież kody są wpięte wszędzie te same”.

Najczęstsze błędy i "czerwone flagi" przy odbiorze prac

Z mojego doświadczenia wynika, że agencje najczęściej wykładają się na rzeczach, których nie widać na pierwszy rzut oka w głównym kokpicie. Oto lista kontrolna, która pozwoli Ci szybko ocenić jakość wykonanej roboty:

FAQ – szybkie pytania do agencji

Dlaczego liczba sesji w GA4 różni się od liczby kliknięć w Google Ads?
To normalne, ale różnica nie powinna przekraczać 10-15%. Kliknięcie to działanie w reklamie, sesja to załadowanie strony z kodem GA4. Ktoś mógł kliknąć i wyjść, zanim strona się wczytała. Jeśli różnica wynosi 40%, masz błąd w ładowaniu skryptów.

Czy muszę mieć GTM, żeby GA4 działało dobrze?
Teoretycznie nie, w praktyce – tak. GTM daje elastyczność. Jeśli agencja wpina wszystko „na sztywno” w kodzie strony, każda zmiana guzika do mierzenia będzie wymagała pracy programisty i dodatkowych kosztów. GTM to standard rynkowy.

Agencja mówi, że „dane się jeszcze zbierają” – ile to trwa?
Konfiguracja jest widoczna natychmiast w trybie DebugView. Jeśli agencja twierdzi, że musi minąć tydzień, żeby sprawdzić, czy zdarzenie się zlicza, to po prostu gra na zwłokę, bo czegoś nie potrafi ustawić. Raporty standardowe potrzebują 24-48h, ale weryfikacja techniczna jest natychmiastowa.

Co jeśli mam niski współczynnik zaangażowania?
Współczynnik zaangażowania to odwrotność współczynnika odrzuceń. Jeśli jest poniżej 20-30%, to albo masz tragicznie wolną stronę, albo (co częstsze) agencja nie mierzy kluczowych interakcji, które Google uznałoby za „zaangażowanie”, takich jak scrollowanie czy klikanie w menu.

Ile kosztuje poprawne wdrożenie analityki?

Ceny na rynku są skrajnie różne, ale warto wiedzieć, za co płacisz. Proste wdrożenie „podstawowe” (kod + kilka zdarzeń + połączenie z Google Ads) to zazwyczaj koszt od 1000 do 2500 zł netto. Jeśli masz duży e-commerce z niestandardowym koszykiem, mnóstwem bramek płatniczych i potrzebujesz zaawansowanego śledzenia zwrotów czy marży, kwoty te mogą sięgać 5000-10000 zł netto i więcej.

Pamiętaj, że niska cena często oznacza, że agencja użyje automatu, który „wypluje” podstawową konfigurację bez patrzenia na Twój model biznesowy. Zawsze pytaj, czy w cenie jest audyt warstwy danych (DataLayer) i czy otrzymasz dokumentację wdrożeniową. Jeśli agencja mówi, że „dokumentacja nie jest potrzebna, bo wszystko widać w panelu”, to jest to największa czerwona flaga – przy jakiejkolwiek awarii strony żaden programista nie będzie wiedział, co zostało ustawione i dlaczego.

Prawidłowe wdrożenie GA4 to nie jest jednorazowy strzał, ale fundament. Jeśli na tym etapie pozwolisz na błędy, każda kolejna złotówka wydana na marketing będzie wydana po omacku. Sprawdź swoje raporty dzisiaj, zanim przepalisz kolejny budżet reklamowy na dane, które istnieją tylko w teorii.

Udostępnij:FacebookXLinkedIn

« wróć na bloga