Marfoto.pl – Sprawdzone firmy i lokalne usługi w jednym miejscu

Strona fotografa: portfolio, które widzi Google. Błędy galerii, które zabijają SEO

18 września 2026 · Internet · 6 min czytania
Strona fotografa: portfolio, które widzi Google. Błędy galerii, które zabijają SEO

Strony fotografów to zwykle najładniejsze strony w internecie i jednocześnie najgorzej widoczne w Google. Pełnoekranowe galerie, animowane przejścia, zero tekstu, bo „zdjęcia mówią same za siebie". Mówią, ale nie do wyszukiwarki. Google nie widzi zdjęć tak jak człowiek. Widzi nazwę pliku, opis alternatywny, tekst wokół i czas ładowania. Jeśli te cztery rzeczy są puste lub złe, najlepsze portfolio w mieście jest niewidoczne dla kogoś, kto wpisuje „fotograf ślubny Gliwice". Poniżej lista błędów, które najczęściej blokują strony fotografów, i sposób naprawy każdego z nich bez psucia wyglądu.

Błąd 1: zdjęcia w rozmiarze z aparatu

Najczęstsza przyczyna wolnych stron fotografów. Zdjęcie po obróbce ma 6000 pikseli szerokości i 8 megabajtów, na stronie wyświetla się w 1200 pikselach. Przeglądarka pobiera osiem megabajtów, żeby pokazać ułamek. Galeria z trzydziestoma takimi zdjęciami to 240 megabajtów, czyli minuta ładowania na telefonie. Google mierzy to i spycha stronę w dół, a klient wychodzi po trzeciej sekundzie.

Naprawa: eksport do rozmiaru wyświetlania (1600-2000 px na dłuższym boku dla galerii, 2400 px dla pełnoekranowych), format WebP, kompresja 75-85 procent. Różnicy jakości nie widać na ekranie, różnica wagi jest dwudziestokrotna. Do tego ładowanie leniwe: zdjęcia poniżej pierwszego ekranu ładują się dopiero przy przewijaniu.

Błąd 2: pliki o nazwach DSC_4821.jpg

Nazwa pliku jest jednym z sygnałów, po których Google rozpoznaje, co jest na zdjęciu. DSC_4821.jpg nie mówi nic. sesja-slubna-park-slaski-chorzow.jpg mówi wszystko. To samo dotyczy tekstu alternatywnego, który powinien opisywać zdjęcie tak, jakbyś opisywał je przez telefon: „para młoda na moście w Parku Śląskim, sesja plenerowa", nie „zdjęcie 12" i nie ciąg słów kluczowych.

Przy setkach zdjęć to praca, ale jednorazowa. Warto zacząć od tych, które są na stronie głównej i na podstronach usług, bo one mają największy wpływ.

Błąd 3: galeria zamiast treści

Strona główna fotografa to często logo, galeria i przycisk „kontakt". Google nie ma czego zaindeksować. Nie wie, jaki to rodzaj fotografii, w jakim mieście, dla kogo. Wyświetli stronę na nazwę fotografa, bo to jedyne słowo, które na niej jest, i na nic więcej.

Nie chodzi o zamianę galerii w esej. Chodzi o kilkaset słów na stronie głównej i na każdej podstronie usługi: co fotografujesz, gdzie, jak wygląda współpraca, ile trwa, co klient dostaje. Tekst może być pod galerią, może być w sekcjach między zdjęciami, ważne, żeby był.

PodstronaMinimum treściCo musi paść
Strona główna300-500 słówrodzaj fotografii, miasto i region, styl, wezwanie do kontaktu
Śluby / sesje / eventy600-1000 słów każdaprzebieg, czas, pakiety, ceny od, miejsca, FAQ
Realizacja / reportaż150-300 słówmiejsce, data, rodzaj, historia w dwóch zdaniach
O mnie200-400 słówdoświadczenie, sprzęt, podejście, twarz
Cennik200-400 słówpakiety, co zawierają, od czego zależy cena

Błąd 4: jedna galeria na wszystko

Fotograf robi śluby, sesje rodzinne, zdjęcia produktowe i reportaże firmowe. Wszystko ląduje w jednej galerii „portfolio". Google nie wie, na które zapytanie pokazać tę stronę, więc nie pokazuje jej na żadne. Klient szukający fotografa produktowego widzi śluby i wychodzi.

Naprawa: osobna podstrona dla każdego rodzaju fotografii, z własną galerią, własnym tekstem i własnym cennikiem. Osobny adres, osobny tytuł strony. To jedna z najprostszych i najskuteczniejszych zmian, jaką można zrobić na stronie fotografa.

Fotograf, z którym pracowałem, miał na stronie sześćset zdjęć i siedemdziesiąt słów. Był świetny. Google o tym nie wiedział. Zmniejszyliśmy galerię do stu najlepszych zdjęć, dopisaliśmy po pięćset słów na cztery podstrony usług i dodaliśmy nazwy miejscowości, w których fotografował. Po czterech miesiącach wchodził na pierwszą stronę na „fotograf ślubny" z trzema miastami. Zdjęć nie zmieniliśmy ani jednego.

Błąd 5: brak lokalizacji

Klient szuka fotografa w swoim mieście albo w miejscu, gdzie odbędzie się wesele. Strona, na której nie pada żadna nazwa miejscowości, nie pojawi się na takie zapytania. Wystarczy w tekście strony głównej i podstron usług wymienić miasta, w których pracujesz najczęściej, a w opisach realizacji podać, gdzie zostały zrobione. Jeśli działasz w aglomeracji, gdzie miast jest kilkanaście, warto rozważyć osobne podstrony dla tych najważniejszych. Sprawdzone podejście do tego tematu opisuje agencja zajmująca się pozycjonowaniem w Katowicach, gdzie konkurencja między fotografami jest jedną z największych w kraju i bez frazy z miastem trudno w ogóle zaistnieć.

Błąd 6: galeria w skrypcie, którego Google nie czyta

Część szablonów dla fotografów ładuje zdjęcia wyłącznie przez JavaScript, dopiero po interakcji użytkownika. Robot Google widzi pustą stronę. Test jest prosty: otwórz stronę, wyłącz JavaScript w przeglądarce i odśwież. Jeśli galeria zniknęła, Google jej nie widzi. Naprawa to zwykle zmiana sposobu osadzania galerii albo szablonu.

Błąd 7: brak danych strukturalnych i wizytówki

Fotograf to firma lokalna. Powinien mieć wizytówkę Google z adresem lub obszarem obsługi, kategorią „fotograf" i zdjęciami, oraz dane strukturalne LocalBusiness na stronie z tym samym adresem i telefonem. Bez tego nie pojawi się w mapce, a mapka przy zapytaniach o fotografa w mieście zbiera sporą część kliknięć. Zdjęcia w wizytówce to dodatkowo osobne miejsce, w którym portfolio jest widoczne bez wchodzenia na stronę.

Błąd 8: strona z kreatora bez kontroli nad kodem

Kreatory stron dla fotografów są wygodne, ale wiele z nich nie pozwala ustawić tytułów stron, opisów alternatywnych czy adresów podstron. Zdjęcia serwowane są w rozmiarze wybranym przez platformę, nie przez Ciebie. Jeśli po roku widoczność jest zerowa i nie da się tego zmienić w ustawieniach, problem leży w narzędziu. Firma projektująca strony internetowe dla firm z Sosnowca i okolic buduje strony fotografów na systemie, w którym każdy z powyższych elementów jest pod kontrolą - właśnie dlatego, że przy portfolio to szczegóły techniczne decydują o widoczności.

Plan naprawy w kolejności

  1. Skompresuj i przeskaluj zdjęcia, włącz ładowanie leniwe. Efekt widoczny w tydzień.
  2. Podziel portfolio na rodzaje fotografii, każdy na osobnej podstronie.
  3. Dopisz 300-1000 słów na każdą podstronę, z nazwami miejscowości.
  4. Zmień nazwy plików i opisy alternatywne dla zdjęć na podstronach usług.
  5. Załóż lub uzupełnij wizytówkę Google, dodaj dane strukturalne.
  6. Opisz realizacje: gdzie, kiedy, co. Każda jako osobny wpis.

Cztery pierwsze punkty da się zrobić w tydzień samodzielnie. Efekt w Google pojawia się w dwa do czterech miesięcy. Jeśli wolisz to zlecić, zespół Widzialność zaczyna od sprawdzenia, jak strona wygląda dla robota Google - to zwykle najbardziej otrzeźwiający moment dla każdego fotografa, bo różnica między tym, co widzi człowiek, a tym, co widzi wyszukiwarka, bywa ogromna.

Ile to trwa i co zrobić w pierwszym tygodniu

Pełna naprawa strony fotografa to zwykle miesiąc pracy rozłożonej na wieczory. Ale kolejność ma znaczenie, bo pierwsze trzy kroki dają większość efektu.

TydzieńZadanieCzasEfekt
1Kompresja i skalowanie wszystkich zdjęć na stronie głównej i podstronach usług, włączenie ładowania leniwego3-5 hCzas ładowania z 8 s do 2 s
2Podział portfolio na rodzaje fotografii, osobne podstrony z tytułami zawierającymi rodzaj i miasto4-6 hStrona zaczyna być dopasowana do zapytań
3Tekst na każdą podstronę usługi: 500-800 słów, przebieg, cennik, miejsca, pytania6-10 hGoogle ma co indeksować
4Nazwy plików i opisy alternatywne, wizytówka Google, dane strukturalne, pierwsze opisane realizacje5-8 hWsparcie mapki i Google Grafika

Pierwsze wzrosty w Search Console pojawiają się po 4-8 tygodniach od zakończenia, pełny efekt po 3-5 miesiącach. To dużo szybciej niż w innych branżach, bo konkurencja wśród fotografów jest w większości niewidoczna dla Google z tych samych powodów - kto naprawi te błędy, wyprzedza większość rynku samą techniką.

Najczęściej zadawane pytania

Czy kompresja zdjęć nie zepsuje jakości portfolio?

Na ekranie nie. Różnica między zdjęciem 8 MB a 400 KB w tym samym rozmiarze wyświetlania jest niewidoczna gołym okiem. Klient, który chce zobaczyć pełną jakość, i tak dostanie ją w wersji do druku, nie na stronie.

Ile zdjęć powinno być w galerii?

Mniej, niż myślisz. 20-40 na podstronę usługi, najlepszych. Sto zdjęć nikt nie obejrzy, a każde spowalnia stronę.

Czy tekst na stronie fotografa nie wygląda źle?

Wygląda źle, jeśli jest wciśnięty na siłę. Tekst w sekcjach między zdjęciami, w krótkich akapitach, z nagłówkami, wygląda naturalnie i czyta się go jak historię o tym, jak pracujesz. To jednocześnie to, czego szuka klient przed pierwszym kontaktem.

Udostępnij:FacebookXLinkedIn

« wróć na bloga